
Marzysz o podróży w czasie i przestrzeni? O czasach, kiedy królowało piękno? Co powiesz na Paryż lat 50. XX wieku - pełen blichtru, zabawy, szampana, zapachu perfum i oczywiście najelegantszej mody? Wbrew pozorom bohaterem książki "Merci, monsieur Dior" wcale nie jest słynny projektant. Choć nie znaczy to, że go tu nie ma! Autorka wprowadza nas w najwyższe kręgi paryskiej mody, w swoisty francuski sen sukcesu za pomocą Celestine, fikcyjnej bohaterki, która przybywa do stolicy Francji, aby znaleźć swoje miejsce na Ziemi. Zostaje gospodynią, a potem powierniczką i sekretarką młodego projektanta, o którym wkrótce usłyszy cały świat. Ta powieść to zdecydowanie pozycja na poprawę humoru. Razem z bohaterką poznajemy Francję powojenną, spragnioną blichtru i radości życia. I tę radość życia w tej książce dostajemy. W książce autorka opisuje nie tylko wystawne pokazy mody, niezwykłe stroje Diora i wytworny paryski styl, ale także zwykły świat dwóch silnych i niezależnych kobiet, które walczą o swoje szczęście. A wszystko to przez pryzmat życia u boku jednego z najsłynniejszych projektantów mody, który pragnął, aby kobiety po wojennej szarości znów znalazły swoją kobiecość i tym sposobem stworzył niezwykłe, światowe imperium stylu.